Krzysztof Powalisz jest muzykiem, nauczycielem, akompaniatorem, aranżerem a prywatnie jest moim ojczymem. Jest niezwykłym gawędziarzem, jego życiorysem można by obdzielić kilka różnych osób. Dzięki niemu o muzyce wiem to, co wiem. Przez wiele lat obserwowałem jak pracuje, uczyłem się od niego gry na gitarze. Cała moja nauka odbywała się w sposób nieformalny, wręcz niezauważalny.
Krzysztof jest też miłośnikiem jazzu. Już w latach 50-tych interesował się jak to wtedy nazywana zdegenerowaną muzyką zgniłego kapitalizmu. Grali wtedy w Poznaniu dixieland, swing ale też cool czy free jazz. Do dziś pozostała w nim żywa fascynacja cool a jego ulubionym wykonawcą jest Thelonious Monk.
Poprosiłem Krzysztofa aby podzielił się ze mną swoją wiedzą o komponowaniu piosenek. Co jest potrzebne aby komponować piosenki, od czego on sam zaczyna i jak przebiega jego proces twórczy.
Początkowo nie chciał się zgodzić twierdząc, że nie ma kwalifikacji aby kogokolwiek uczyć kompozycji - że nie zna tak dobrze teorii muzyki aby ją wykładać. Długo zajęło przekonanie go, że samo jego doświadczenie jest wartością. W końcu zgodził się i usiedliśmy razem przy instrumencie.
To było ciekawe spotkanie, choć trochę trudno je łatwo zrelacjonować, bo Krzysztof często pytany o coś odpowiada wyczerpująco i ciekawie na zupełnie inny temat, często mnie zaskując.
Co jest potrzebne żeby komponować piosenki?
Trzy rzeczy: pierwsze trzeba mieć fantazję, potem: trzeba mieć ochotę i na końcu: trzeba troszeczkę wiedzieć o klawiaturze.
Na początek zajęliśmy się szybką powtórką teorii muzyki - od układu klawiatury fortepianu czarne-białe klawisze i położenie dźwięku C, gamy durowej, gamy molowej (pokrewieństwo tercjowe), budowy akordu i triady harmonicznej w dur i moll po akordy zmniejszone.
Przykładem różnicy pomiędzy tonacją dur i moll (wesoła - smutna) była melodia “Wlazł kotek na płotek” zagranej w dur (Wesoły kotek) i w moll (Smutny kotek). Połączenie trybów dur i moll zademonstrował Krzysztof na przykładzie piosenki “Pieski małe dwa”. Tak powtórzyliśmy sobie w kilkanaście minut bazową teorię muzyki jaką można dysponować w trakcie komponowania. Jak się później okazało jego pomysły kompozycyjne wykraczają daleko poza te podstawowe reguły. Dzięki temu rozumiem jednak, że jego wyobraźnia muzyczna opiera się na klasycznej teorii harmonii - zasadzie konsonansu i dysonansu.
Skąd bierze się melodia?
Według Krzysztofa melodia jest już zawarta w tekście. Jego metodą jest wielokrotne czytanie wiersza czy tekstu piosenki do momentu aż w wyobraźni pojawi się pomysł na melodię.
Analiza mojej kompozycji “Wiejska ciszo”.
Tę melodię ułożyłem przy fortepianie. Najpierw pojawił się pomysł na początek melodii oraz rytmikę i tempo. Uznałem, że będzie to rytmicznie ad-libitum, aby było tam dużo miejsca na oddech, w czym pomogło długie wybrzmienie fortepianu.
Wiejska ciszo,
rozgoszczona pośród pól i chat
Wchodzisz zwolna na pagórki
I w wiśniowy sad.
Mieliśmy z Krzysztofem różne wizje harmonizacji tej melodii - Krzysztof chciał abym zawsze rozwiązywał C-dur na F-dur, podczas gdy mnie bardziej pasuje tam d-moll. Ja w ogóle nie za bardzo lubię tych prostych rozwiązań a szczególnie C7 na F, więc zawsze kombinuje jak je ominąć.
Może byśmy coś razem skomponowali.
Zaproponowałem kilka wybranych tekstów Elżbiety Daniszewskiej. Jakoś tak wyszło, że pierwsze z brzegu były teksty o starości i śmierci. Nic dziwnego, że Krzysztof nie znalazł w nich inspiracji. Jednak kiedy otworzyliśmy tekst zaczynający się od słów “Lubię brzozę / jak młoda dziewczyna / powiewa zielonym warkoczem” od razu ręce na klawiaturze złapały rytm delikatnego walczyka. Od razu pojawiły się pierwsze dźwięki melodii. Później siedzieliśmy nad tym z godzinę a później jeszcze trochę. Licytowaliśmy się pomysłami, ale to Krzysztof podejmował decyzje i nawet nie dawał mi za bardzo dojść do głosu. Ostatecznie powstała pieśń o dość prostej melodii, ale za to z bogatą jazzową harmonią w rytmie walca.


Komentarze
Prześlij komentarz